czwartek, 14 listopada 2013

04. "Przygotuj się na spory szok"

 
~*~
 
Czy ja? Nie no nie wierze....zasnęłam w ciuchach.
Żwawo podniosłam się z posłania i obmiotłam wzrokiem pokój. Ugh, jakbym miała kaca. Chwyciłam się za głowę i cicho jęknęłam. Muszę iść wziąć prysznic, ale jezu...nie chce mi się. Rzuciłam sobą jeszcze raz o łóżko i...............zasnęłam.
-Mel.......-ktoś szepnął mi nad uchem.
-Co?!- wyrwałam się ze snu i szybko podniosłam.
Usłyszałam cichy chichot.
-Jest ósma. -zaśmiał się Louis stojąc nade mną.
Ziewnęłam głęboko orientując się że szatyn nadal nade mną stał.
-Mówiłeś coś? -spytałam.
-Tak...mniej więcej to, że jest ósma, a ciebie nie ma w szkole. -mruknął zamyślony.
-Kurwa. -sapnęłam i zwlokłam się z łóżka. -I co ja teraz powiem tacie? -zaczęłam nerowo chodzić z kąta w kąt pocierając ramiona.
-Jeden dzień nikogo nie zbawi, tutaj wszyscy wagarują, daj spokój. -machnął ręką.
-Ty mówisz serio? -spytałam na chwile przystając.
-To norma, ja chodzę do budy raz czy dwa na tydzień.- przerwał i otworzył okno. -No bo komu chciałoby się uczyć o bakteriach, albo o tym co mamy w środku organizmu, o albo jak oblicza się liczbę pi z kwadratu pierwiastka ułamka? -zażartował.
-Czegoś takiego nie ma. -zakpiłam.
-Nie ważne. -znów wykonał  gest machania ręką.-Ubieraj się, obwiozę cię po okolicy, musisz poznać to miasto. -uśmiechnął się po czym wyszedł z pokoju.
Głośno wypuściłam powietrze ustami.
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej zwykły T-shirt, dżinsy i koszule w kratkę. Na to nałożyłam moją ulubioną niebieską bluzę i zeszłam na dół.
-Wow, wyglądasz tak..........normalnie. -wyszczerzył się szatyn.
-Dzięki? -sarkastycznie jęknęłam.
-Zajdziemy do moich kumpli, więc przebierz się. -obrócił się w stronę kuchenki.
-Niby dlaczego mam wyglądać inaczej? -skrzyżowałam ręce na piersi.
-Nie inaczej, seksowniej. -zaśmiał się znów na mnie patrząc.
Wyłupiłam na niego oczy. Co?
-Pomogę ci. -pociągnął mnie na górę, po czym otworzył moją szafę. -A więc....-.wyciągnął czarne, obcisłe rurki- to i to- potem wyciągnął czarną bluzkę na ramiączka- do tego to.- pokazał na wysokie buty- i to -wyjął skórzaną kurtkę.
-Mam iść ubrana jak na stypę? Cała na czarno? -oburzyłam się.
-Grzeczniej, czekam na dole,pośpiesz się. -prychnął i zatrzasnął drzwi.
Ugh będę wyglądać jakbym słuchała metalu.
***
-I jak? -spytałam.
-Mam seksowną siostrę. -uśmiechnął się, po czym zaprowadził mnie do samochodu.
-Przygotuj się na spory szok, są zboczeni. -zaśmiał się po czym wyjechał z podjazdu.
 
 
 
 
 
~*~
 
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz