~*~
Przez następne dni próbowałam jakoś wyjaśnić z Harrym to jak się zachował, noi przede wszystkim czemu, jednak nie było go. Jakby wyparował.
Dziś jest już równo tydzień od kiedy chodzę do tej szkoły.
-Melody! Zejdź szybciutko na dół. - krzyknęła Daisy.
Gdyby zabijanie nie było grzechem zabiłabym ją nie zastanawiając się dłużej.
-Idę. - syknęłam.
W salonie siedział jakiś chłopak. Tak na oko w moim wieku i dziewczyna. Śliczna brunetka.
-Emmm, tato? Kto to...- nie skończyłam pytania, bo już mi odpowiedział.
-To jest Zayn, a to jego siostra Serena.
-Hej miło poznać. - rzuciłam i weszłam do kuchni. Zaraz za mną przyleciał mój tata.
-Co ty wyprawiasz? -spytał. Był bardzo zdenerwowany.
-Ja? Stoję. Nie widać?
-Nie obchodzą mnie jakieś twoje żarciki. Słuchaj, Serena i Zayn przyszli cię poznać.
-Ale po co? - spytałam głośniejszym tonem.
-Ich ojciec jest moim najlepszym przyjacielem, więc te dzieci są dla mnie jak rodzina. Musisz ich poznać, bo bardzo często będą tu przychodzili.
Zrobiłam smętną minę.
-Dobrze. - warknęłam i poszłam z powrotem do salonu.
Chłopak się do mnie miło uśmiechnął, za to dziewczyna. Nie mogłam rozgryść jej wyrazu twarzy. Dosiadłam się do Louisa i uważnie się im przyglądałam.
-Więc, Melody. Jak ci idzie w szkole? - spytała brunetka.
-Ona tak na serio?- szepnęłam do Lou. Chłopak lekko się uśmiechnął.
-Raczej tak. - wyszeptał.
-Dobrze. A wy gdzie się uczycie? - odpowiedziałam.
-W rezerwacie. - pierwszy raz usłyszałam głos chłopaka.
On sam był bardzo przystojny. Ciemne włosy i oczy świetnie komponowały się z jego ciemną skórą. Był śliczny.
Dziewczyna też niczego sobie. Brunetka, szczupła.
Serena spojrzała na wyświetlacz telefonu i lekko szepnęła coś brunetowi.
-My będziemy musieli już lecieć. Sprawy rodzinne. - oznajmił brunet. - Jeśli tylko będziecie chcieli to zapraszamy do nas.
Brunetka przytaknęła i razem wyszli z domu.
-Fajni nie? - zaśmiał się Lou.
-No zajebiś...- nie skończyłam bo do salonu weszła Daisy. - Bardzo fajni braciszku. - pogłaskałam szatyna po włosach i pobiegłam do swojego pokoju. Ja przysięgam, że ją zabije.
Ułożyłam się wygodnie na łóżku i rozmyślałam. Ciągle przed oczami miałam Harry'ego. Jego zielone, piękne oczy. Jego włosy.
Mam nadzieje, że się w nim nie zakochałam, bo dla niego widocznie nie jestem jakaś wyjątkowa. W sumie ten Zayn też nie jest zły.
Boże co ja gadam?
Jestem jak jakaś opętana.
Mam nadzieję, że szybko załatwię sprawę z panem Collins'em i wróce do normalnego życia. Nie mam zamiaru wdawać się w żadne romanse. Nie teraz.
~*~
Jestem jak jakaś opętana.
Mam nadzieję, że szybko załatwię sprawę z panem Collins'em i wróce do normalnego życia. Nie mam zamiaru wdawać się w żadne romanse. Nie teraz.
~*~
-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz